Menu

Wzdłuż i wszerz czyli podróż moich marzeń

Życie to podróż. Podróż to esencja życia. Zapraszam do towarzyszenia mi w mojej samotnej podróży wszerz całej Europy od Atlantyku po Morze Czarne.

Górskie drogi

yendrysek

Rimini pożegnało mnie pochmurnym niebem. Przed wyjazdem postanowiłem zaczerpnąć do baniaków wody z fontanny della Pigna. Tamtejsza woda ma - w moim odczuciu - wyjątkowy, bogaty smak. Przed fontanną spotkałem pewną uroczą turystkę z Polski. Oprócz najlepszych w Rimini lodów poleciłem jej wizytę w Rawennie i małe sam na sam z Cesarzem Imperatorem.
Pierwszy postój wypadł we Forli. Miasto nie należy do najbardziej atrakcyjnych turystycznie, ale nie jest też tak, że nie ma w nim na czym oka zawiesić. Szczególnie spodobał mi się przestrzenny rynek, ciemne wnętrze kościoła wyglądającego na katedrę, arkadowe zabudowania budynków upodabniające Forli do Sukiennic w Krakowie oraz miniaturowe autobusiki obsługujące komunikację miejską. Zainteresowały mnie także zabudowania należące, jak się okazało, do tamtejszego wymiaru sprawiedliwości. Stojący na straży człowiek w mundurze dość żywiołowo zareagował na dokonywane właśnie próby obfotografowania obiektu, ale po moich niezdarnych wyjaśnieniach w języku Szekspira, machnął tylko ręką, a ja skwapliwie zrobiłem kolejne kroki w kierunku patio. Myślałem że będzie mnie zatrzymywał, ale nie, odpuścił zupełnie. Pewnie uznał że kim jak kim ale szpiegiem to ja zupełnie być nie mogę. :-)

1
Za Forli teren stawał się coraz bardziej górzysty. Widoczki za oknem sprzyjały rozmyślaniom. Góry, jakie by one nie były, sprawiają, że zaczynam się zastanawiać nas potęgą przyrody, pojęciami takimi jak wolność czy piękno. Z tym mi się kojarzą. I jeszcze z nostalgią.
Jedno z mijanych miasteczek przywitało mnie deszczem. OK, ja rozumiem, że w czasie wakacji we Włoszech może zdarzyć się pochmurny dzień, ale żeby deszcz? I już chciałem przycisnąć pedał gazu, kiedy moją uwagę zwróciła witryna jednego ze sklepów. Zamiast przyspieszyć zatrzymałem się i wysiadłem. W pierwszej chwili wydawało mi się, że był to sklep z militariami. Okazało się że nie do końca. W sklepie owszem, sprzedawane były elementy umundurowania, woskowe czapki, jakieś noże, odznaki, ale przede wszystkim popiersia i portrety Mussoliniego. Jak się później okazało, podobnych sklepików było tu więcej, bo znalazłem się w mieście narodzin Duce - Dovia di Predappio. Troszkę zdziwiło mnie, że w sprzedaży są również pamiątki związane z innym, wielkim acz niewysokim przywódcą - Adolfem H. Prawdopodobnie made in China.

7
Okolice Premilcuore i sama miejscowość zachwyciły mnie... No właśnie, trudno powiedzieć czym dokładnie mnie zachwyciły. Są takie miejsca na świecie w których po prostu chce się być. I ile by się nie było, chce się jeszcze. Być może jest to kwestia jakichś fluidów unoszących się w powietrzu? Aromatów? Dźwięków? Nie mam pojęcia. Wiem tylko, że mógłbym tam spędzić nie cały dzień, ale znacznie więcej niż urlop. Może nawet życie? Bardzo, ale to bardzo oczarował mnie rozpadający się domek przy kamiennym moście. Żaden Hilton czy inny Holiday Inn. Piękny. I szkoda że taki zaniedbany. I jeszcze meandry rwącego obok strumienia. Wisząca nad nim lina zasugerowała mi, że znajdują się śmiałkowie dokonujący przeprawy nad tą kipielą.

8

10

12
Jadąc dalej kierowałem się na Florencję. W pewnym momencie zauważyłem pordzewiały drogowskaz: Fiumicello. Skręciłem. Dojechałem do niewielkiej urokliwej wioseczki w sercu gór. Tak mi się spodobała, że nie wahając się wcale zatrzymałem samochód, wysiadłem, zabrałem aparat fotograficzny i poszedłem przed siebie. Klucząc po wąskich ścieżynach, parowach, tunelach stworzonych z roślin przez samą przyrodę zaszedłem nad stary wodny młyn. Nie bardzo potrafię powiedzieć więcej o tym miejscu, poza tym, że zebrano tam trochę wykutych w kamieniu wizerunków zwierząt, roślin, jakieś zapomniane przez czas czerpaki czy nadgryzione przez korniki narzędzia. Jedno było pewne - to miejsce z całą pewnością jest używane. Naprzeciw miejscowego kościółka znajduje się nowocześnie urządzony dom wypoczynkowy, który oprócz informacji, posiłków, wynajmu rowerów oferuje również wędki do moczenia w sztucznym stawie obok. Fiumicello może stanowić idealną bazę na wypady po okolicy. Oczywiście o ile ktoś tam w ogóle dojedzie...

14
Jadąc dalej w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że od dłuższego czasu nie minął mnie żaden samochód. Ciekawe. Droga wiła się pośród górskich zboczy, pułap chmur był tak niski, że wydawało się że dotykają ziemi. Potem okazało się że komórka całkowicie straciła zasięg. Do tego żadnych ludzi. Fajnie. - pomyślałem - Przecież nikt nie wie gdzie jestem. Gdybym wpadł w poślizg i zjechał z drogi to najprawdopodobniej pierwsze odnalazły by mnie niedźwiedzie szukające pożywienia, a wtedy mógłbym im tylko życzyć smacznego.

16

17

18
Do Florencji dojechałem po zmierzchu. Początkowo planowałem zrobić sobie tutaj nocleg, ale jakoś nie czułem zmęczenia. Do tego znalazłem się w nieodwiedzanej wcześniej okolicy. Zatem nieznanej. Pokręciłem się tu i tam, i postanowiłem pojechać dalej. Do Pizy. Miałem nadzieję, że wieczorem, a właściwie wczesną nocą można będzie podejść do krzywej wieży bez konieczności przedzierania się przez tłumy spacerowiczów robiących zdjęcia z wieżą na dłoni albo podtrzymujących ją przed upadkiem. Nie przypuszczałem jednak, że tak naprawdę nie spotkam nikogo. Prawie nikogo, bo w jednym momencie minęła mnie grupka roześmianej młodzieży. W ten oto sposób dostałem od losu całą wieżę na wyłączność. Za to na placu kawalerów kręciło się parę osób przekrzykując się ze sobą mimo późnej pory. Blisko rzeki znalazły się też otwarte mimo późnej pory kafejki. Nadszedł czas kolacji. Wyjątkowo późnej kolacji.

20

24

26

forli

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • Gość: [Leśny Dwór] *.internetdsl.tpnet.pl

    Wszystkie zdjęcia są bardzo ciekawe, ale to ostatnie mnie fascynuje. Co ono przedstawia? Rozwrzeszczaną młodzież, czy może osoby, które w coś grały? :)

  • yendrysek

    Nie mam co prawda pewności, ale najprawdopodobniej młodzież bawiła się... echem. Na pustym o tej porze placu dźwięk odbijał się naprawdę mocno i efektownie.

© Wzdłuż i wszerz czyli podróż moich marzeń
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci