Menu

Wzdłuż i wszerz czyli podróż moich marzeń

Życie to podróż. Podróż to esencja życia. Zapraszam do towarzyszenia mi w mojej samotnej podróży wszerz całej Europy od Atlantyku po Morze Czarne.

Nie odkładaj marzeń na potem

yendrysek

Podziwiam ludzi którzy mają odwagę spełniać marzenia. I te swoje, i te cudze. Nie mam pojęcia które jest trudniej spełniać. Może to zależy od człowieka? Nie wiem. Wiem za to, że w swoim życiu częściej starałem się dbać o innych i zawsze sprawiało mi to frajdę.
Wczoraj, w jednym z programów informacyjnych, pokazano news o panu Januszu, który sam zbudował jacht i w dwa lata opłynął nim świat. Jak powiedział, od dziecka tego pragnął, ale dopiero na emeryturze udało mu się spełnić swoje młodzieńcze marzenie.
Ja nie mam tyle cierpliwości. Nie mam zamiaru czekać do emerytury. Zresztą jaką mogę mieć pewność, że jej doczekam? No i nie znam się na budowaniu jachtów. ;-)

c2

c4
Nie mam za to oporów przed kontaktem z wodą. Faktem jest, że moje umiejętności pływackie można nazwać co najwyżej przeciętnymi, ale i tak lubuję się w korzystaniu ze sprzętu pływającego. Co najwyżej korzystam z kapoka.
Podczas jednego z wyjazdów skusiliśmy się na rejs w poszukiwaniu wielorybów. Tych akurat tego dnia nie było, przez co załoga łodzi odwdzięczyła się pięćdziesięcioprocentową zniżką na kolejny rejs. ;-) Dopóki płynęliśmy prędkością patrolową trochę chybotało, a fale z rzadka przelewały się przez pokład opryskując pasażerów przebywających poza kabiną i wywołując co rusz salwy śmiechu. Wilgoć mi nie przeszkadza więc przemieszczałem się po całej łodzi sycąc wzrok pięknem lazurowego morza. Jednak najbardziej spodobało mi się na dziobie i tam spędziłem najwięcej czasu. Dziób to wznosił się dobrych kilka metrów nad lustro wody, to, po przełamaniu fali, z szybkością lecącego głazu sunął w dół wywołując prawdziwy dreszczyk na skórze. Jednak okazało się, że to nie wszystko. Jak już napisałem, wielorybów tego dnia nie spotkaliśmy, więc załoga postanowiła podkręcić tempo. Usłyszeliśmy jak odgłos pracujących silników staje się wyższy i wyższy, a prędkość z jaką porusza się łódź dynamicznie rośnie. Nie pamiętam co mi strzeliło wtedy do głowy, chyba nawet się nad tym nie zastanawiałem, tylko wstałem z miejsca i "strzeliłem Titanica". Łódź po chwili zwolniła, a przez megafon ktoś zaczął coś gadać podniesionym głosem po francusku... Ja co prawda francuskiego ani w ząb, ale i tak wiedziałem do kogo skierowana była ta mowa. ;-) Usiadłem z powrotem i znowu przyspieszyliśmy. Myślcie co chcecie - warto było. Nawet na te kilkanaście sekund.

c6
Wracaliśmy do portu z wiatrem we włosach. Doszczętnie przemoczeni, z szumem w głowie, ale naprawdę zadowoleni. Takiego wiatru we włosach życzę także Tobie. I absolutnie nie czekaj z tym do emerytury.

c1

 

Komentarze (2)

Dodaj komentarz
  • samsunghtc

    Wspaniały tekst i prawdziwy. Nie warto odkładać marzeń na potem. Ja planuje zwiedzić trochę świat z www.tanierejsowanie.pl/promocje.html i każdemu polecam poczuć trochę życia poprzez zwiedzanie świata!! :)

  • aderiin

    Super tekst. Sposób spełnienia marzenia także ;)

© Wzdłuż i wszerz czyli podróż moich marzeń
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci