Menu

Wzdłuż i wszerz czyli podróż moich marzeń

Życie to podróż. Podróż to esencja życia. Zapraszam do towarzyszenia mi w mojej samotnej podróży wszerz całej Europy od Atlantyku po Morze Czarne.

Fiesta, fiesta, fiesta

yendrysek

Prawdę powiedziawszy nie przepadam za imprezami masowymi, Wolę te kameralne. Jednak od czasu do czasu...
Najbardziej lubię imprezy militarno-średniowieczne czyli turnieje rycerskie. W niedalekiej okolicy od mojego miejsca zamieszkania znajduje się kilka zamków lub ich ruin, gdzie tego rodzaju imprezy są organizowane. I to z niemałym rozmachem. Ale jeszcze kilka lat temu gromadziły wyłącznie niewielkie grono zapaleńców. Był to czas, kiedy miałem ochotę wstąpić do Bractwa Rycerskiego, jednak życie jakoś potoczyło się w innym kierunku.
Wypatrzyłem kiedyś za bezcen - już nie pamiętam nawet kiedy i gdzie - książkę pt.: "Wielkie fiesty Europy". Sporo zdjęć, aktualne informacje, żadnego lania wody. Więc kupiłem. I dobrze, bo warto ją mieć. Obiecałem sobie że kiedyś przyjdzie czas by skorzystać z zawartych w niej informacji. Gdybym miał ją wcześniej pewnie udało by mi się wziąć udział w Palio di Siena, Giugno Pisano, Spektaklu w Carcassonne czy Sanfermines w Pampelunie. Byłem w każdym z tych miejsc. Niestety zawsze albo za wcześnie, albo za późno. Czasem tylko o dzień lub dwa. :-(

f_2

fiesty_1
Na dzień Palio cała Siena jest dekorowana kolorowymi chorągwiami. Każdy dzielnica miasta ma swoje barwy i charakterystyczny dla niej symbol zwierzęcia. Po co? Ano dlatego, że na rynku odbywa się tego dnia wielka gonitwa konna i każda z dziesięciu dzielnic wystawia do niej swojego dżokeja. Liczy się wyłącznie zwycięstwo, Sam wyścig to trzy okrążenia Piazza del Campo i trwa zaledwie około 90 sekund. Jest kulminacyjnym punktem święta Sieny. Wzdłuż ulic rozstawiane są stoły i ławy, a fiesta trwa, i trwa, i trwa.

f4
Tylko dwa razy dłużej trwa gonitwa w Pampelunie. Zgodnie z tradycją na ulice miasta wypuszcza się stado przygotowanych do korridy byków przed którym ucieka tłum młodych, odważnych mężczyzn. Fiesta odbywa się między 7-mym a 14-tym lipca każdego roku. Jest świętem ku czci św. Fermina - patrona miasta. Oprócz tego między 7-mym a 10-tym lipca ulicami miasta przechodzi wielobarwna procesja. Ubrani w historyczne stroje przedstawiciele cechów miejskich z towarzyszeniem najrozmaitszych orkiestr, wielkich kukieł i specjalnego orszaku wyruszają do katedry gdzie dołączają osoby duchowne, a następnie wszyscy udają się do kościoła San Lorenzo skąd z figurą świętego procesja wyrusza na ulice. Będąc w Pampelunie widziałem w jaki sposób miasto przygotowuje się gonitwy. Okna sklepików tarasowane są grubymi drewnianymi belami i obijane drewnopodobnymi lub metalowymi płytami. Wygląda to trochę jakby ludzie przygotowywali się do nadejścia wrogiej armii podczas wojny.
Tyle wspomnień. Czasem trochę mi żal, że jakoś nigdy nie wstrzeliłem się. Spokojnie, co się odwlecze to nie uciecze.

f5

© Wzdłuż i wszerz czyli podróż moich marzeń
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci